Aktualizacja programu konwergencji, przedstawiająca ścieżkę obniżania deficytu finansów publicznych w celu przyjęcia wspólnej unijnej waluty, powinna zostać uzupełniona o organizację mistrzostw Europy w piłce nożnej. Mimo zapewnień resortu finansów, że nie będą konieczne radykalne zmiany, ekonomiści z obawą podchodzą do poziomu zadłużenia samorządów.

„- Inwestycje związane z tym wydarzeniem będą miały wpływ na scenariusz rozwoju polskiej gospodarki w kolejnych latach, dlatego będą musiały zostać uwzględnione w programie – tłumaczy Katarzyna Zajdel-Kurowska, wiceminister finansów. Jej zdaniem jednak nie grozi nam zmiana wcześniej ogłoszonej ścieżki obniżania deficytu finansów publicznych, który w 2009 r. ma już spaść do wymaganego przez Brukselę poziomu poniżej 3 proc. PKB. Jest to jeden z warunków, który polska musi spełnić, aby móc przyjąć unijną walutę. – Jesienna aktualizacja programu konwergencji będzie polegała tylko na dostosowaniu go do realiów -wyjaśnia wiceminister. – Obniżanie deficytu finansów publicznych musi iść zgodnie z planem” – napisała „Rzeczpospolita”.

„Koszt budowy i modernizacji obciąży głównie samorządy, a te muszą trzymać się w ryzach dotyczących maksymalnego poziomu zadłużenia wyznaczonych przez ustawę o finansach publicznych. Zgodnie z jej zapisami długi miast i regionów nie mogą być wyższe niż 60 proc. ich rocznych dochodów. Problem polega na tym, że w niektórych przypadkach ich poziom niebezpiecznie się zbliży do tej granicy. Miasta, które przyjmą sportowców i kibiców, mają bowiem w planie nie tylko budowę obiektów sportowych, ale także dróg, hoteli i całej towarzyszącej infrastruktury. Część środków pochodzić będzie z Unii Europejskiej, resztę zamierzają pożyczyć” – dalej w „Rzeczpospolitej”.

„Wojciech Mistąg, ekspert Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, wyjaśnia, że nie ma sposobu na uniknięcie skutków makroekonomicznych takiego przedsięwzięcia, ale nie może ono spowodować zamętu w polskiej gospodarce. – Na szczęście polskie miasta mają jeszcze duże zdolności inwestycyjne, a ogólny poziom ich zadłużenia sięga zaledwie kilkunastu procent ich ogólnych dochodów – podkreśla Misiąg. […] – Z pewnością jednak nie może się to odbyć kosztem zerwania naszych zobowiązań wobec Brukseli dotyczących obniżania deficytu finansów publicznych” – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Z przygotowaniami do Euro 2012 jesteśmy mniej więcej w tym samym momencie, co w dniu przyznania nam i Ukrainie praw do organizacji tej imprezy. Jak od tej pory powołano tylko Komitet Organizacyjny. Co prawda na spotkaniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego i lidera PO Donalda Tuska uzgodniono, że sprawna realizacja mistrzostw zależy w znacznej mierze od jak najszybszego przyjęcia niezbędnych ustaw. Politycy obiecali, że w tej sprawie wzajemnie nie rzucać sobie kłód pod nogi. Jak będzie, czas pokaże. Czas, który upływa nieubłaganie.

Więcej w wydaniu „Rzeczpospolitej” w artykule autorstwa Elżbiety Glapiak pt. „Deficyt musi pozostać w ryzach”.